Nowe.
nie ,14/03/2010Nowe.
Tak jak obiecałam, dodaję pierwszą część nowego opowiadania.
Długo nad nim myślałam, i według mnie jest ŚWIETNE.
Brać się do czytania.
Nał!
“Christie Road”
Komórka mi dzwoni.
Pierdolić.
A jeśli to ktoś z Reprise?
KURWAAA…
- Czego no?- spytałem.
- Tre’ idioto! Dupa z wyra, i przyjeżdżaj do mnie no…
- A po co hę? Jest sobota. Bodajże… – spojrzałem na budzik (szczerze mówiąc to go nienawidzę)- 9 nad ranem! Przecież to jest noc…
- Słuchaj mnie. Dostaliśmy zaproszenie na jakąś bardzo prestiżową wystawę.
- Billie… Nie znoszę oglądać obrazków, rzeźb i innych idiotyzmów, i to dobrze o tym wiesz.
- A jeśli powiem, że gówno mnie to obchodzi?- mimowolnie się zaśmiałem. Czasami dobrze mieć przyjaciół. Nawet tych wkurzających. – Poza tym to jest żywa wystawa.
- Psy? Koty? – spytałem. Dzieciak mnie męczył od jakiegoś czasu o psa. Może nie byłoby to takie głupie. Hmm…
- Nie. Modelki. Erotyczne podobno.
- CO?!- wyskoczyłem z łóżka jak oparzony. Kiedy ja ostatnio się pieprzyłem?!
- No widzisz. Zbieraj się. Czekamy na Ciebie już.
Rozłączył się.
Szybko wskoczyłem w jeden z moich garniturów, i zwykłe czarne trampki za kostkę. Nawaliłem na włosy pół pudełka żelu do włosów, i gotowe.
GDZIE JEST MOJA KREDKA?!
***
- No dziewczyny! Dzisiaj kolejna ważna wystawa. Wskakiwać we wdzianka, malować się i tapirować.
- Dobrze szefie… – cały chór kobiecych głosów odpowiedział wysokiemu mężczyźnie, z lekkim zarostem, blond włosami, i czarnymi oczami o migdałowym kształcie.
Całe grono kobiet ruszyło do wielkiej, przezroczystej szafy pełnej ubrań.
Zasrana rzeczywistość.
Muszę kupić wino. Dużo wina. I kieliszki.
I upić się. Może nie tak jak ostatnio, za dużo czasu moja głowa w kiblu spędziła. Zaproszę wszystkich.
Na wino. I na papierosa.
Powoli weszliśmy do środka wielkiej hali pełnej ludzi. Z głośników słychać było piosenkę “This is the new shit” Manson’a. Czułem się jak na jakiejś gali. Kogo my tu mamy… O! Charlize Theron. Czy ona kogoś ma?
Coś przykuło moją uwagę. Wielki tłum ludzi coś otaczał. Trzeba zobaczyć co to za coś.
Pociągnąłem chłopaków za rękawy marynarek, i ruchem głowy wskazałem tłum ludzi. Powoli ruszyliśmy w tamtą stronę. Nie można było się przecisnąć. No. Przepchaliśmy się.
Na niewielkiej scenie znajdowały się różnej wysokości okrągłe podesty. Na każdym z nich stałą kobieta. Co chwila zastygały w innych pozycjach, eksponując swoje ciała. Raj na ziemi.
Spojrzałem na jedną z kobiet, stojącą na najwyższym podeście. Była dosyć wysoka, o falujących, platynowych blond włosach, i dziwnych oczach. Jedno było prawie białe, drugie zielone. Miała na sobie biały, koronkowy, połyskujący gorset, i taką samą, “baletową” spódniczkę.
Na dłoniach miała krwistoczerwone, koronkowe rękawiczki z obciętymi palcami. Na nogach- czarowne, lakierowane, zajebiście wysokie szpilki.
Makijaż rodem z lat 20- tych. Czerwone usta, długie rzęsy, i perłowy makijaż oczu.
Dlaczego serce zabiło mi mocniej? Poczułem przyjemny dreszcz na karku.
Kiedy ja ostatni raz się pieprzyłem?!
- Tre’. -ktoś szturchnął mnie w bok.- Obudź się! – obróciłem głowę, i zobaczyłem Mike’a. Oczami pokazałem dziewczynę.
- Hmm… To ja Cię może zostawię.- powiedział, po czym odszedł w tłum ludzi. Chwilę potem, on i Billie gadali już z jakimś dziennikarzem. A ja nadal się na nią patrzyłem. Patrzyłem na nią nieprzytomny, kiedy nagle pochyliła się. Teraz jej twarz była tylko cal od mojej. Chwyciła mój krawat, i znowu zastygła w innej pozycji.
- Nie ruszaj się przez chwilę.- szepnęła.
Boże. Jakie on ma wielkie oczy. Czułam, że za chwilę roześmieję się w głos. Miał taki zabawny wyraz twarzy. Miałam ochotę po prostu zbliżyć jeszcze trochę twarz, i pocałować Go. Wygląda jeszcze lepiej niż w telewizji.
Minęła minuta. Musiałam zmienić pozycję. A ta była tak piękna. No ale cóż, za coś mi w końcu płacą.
Usiadłam na podeście, i zrobiłam smutną minę. Moją ulubioną.
Pokaz trwał jeszcze dwie godziny. Nigdy nie trwał tak długo. A on cały czas stał przede mną, i patrzył się w moje oczy. Niestety, pokaz skończył się, i musiałam zejść ze sceny.
Musieliśmy udzielić jeszcze dwóch wywiadów. Muszę pogadać z tą dziewczyną. Muszę.
Wybiegłem przed budynek. Było już ciemno. W dodatku spadł śnieg. A przecież dopiero listopad…
Rozglądnąłem się dookoła. Może jeszcze nie poszła? Jest! Stała z innymi dziewczynami pod dużym wyjściem, z którego padało na nie światło. Miała na sobie obcisłe, czarne spodnie, czerwone szpilki, i czerwony, sztruksowy płaszcz.
Muszę tam podejść.
O Boże. To on. On tu idzie. Udałam że niczego nie widzę. Chwilę potem stał już za mną.
- Jak Cię zwą?- zapytał. Tak po prostu. Odważny był.
- Christie.
- Ja Tre’. Dałabyś zaprosić się na kawę?
- Nie lubię kawy.- powiedziałam z uśmiechem, po czym odwróciłam głowę, i zaczęłam rozmawiać z przyjaciółkami.
No nie. Kurwa. Spławiła mnie. Tak po prostu. Z uśmiechem na ustach. Lubię takie. Jutro też przyjdę na tą wystawę.
Przyjdę. Choćby nie wiem co.
I zaproszę ją na tą PIEPRZONĄ kawę.
I jak wam się podoba? Bo mnie się baaardzo podoba.
Pozdross.
