Część 5
pon ,23/11/2009kochanie,kim ona jest?- spytała dziewczyna i pocałowała Toma w policzek.
Mechanicznie puściłam jego rękę i patrzałam mu w oczy,czekałam na wyjaśnienia.Tom miał oczy spuszczone w dół i patrzył się na ziemię.
-Dlaczego dziś do mnie nie zadzwoniłeś?Kotku tęskniłam,mieliśmy się wczoraj spotkać…-powiedziała.
Tego jak dla mnie było za dużo.Odwróciłam się i szłam szybko w stronę domu.
Bill spojrzał z obrzydzeniem na Toma i pobiegł za mną.
-Ligia…ja..ja naprawdę nie wiem co powiedzieć,tak mi przykro..nie znałem jego z tej strony…
-Daj spokój to nie twoja wina,to ja jestem żałosna i robię sobie głupią nadzieje…-
-Ale on ci ją dał.Dał ci nadzieję,proszę nie obiniaj się i nie płacz !
Stanął złapał w dłonie moją twarz i patrzy mi się w oczy.
-Nie rozumiem jak mógł tak cię zranić,na jego miejscu gdybym miał szanse u takiej dziewczyny nawet bym o tym nie myślał..
Byłam zbyt zamyślona o tym,żeby zrozumieć o co mu chodzi.
-Bill..ja już nawet nie mam łez,żeby płakać…
Mocno się do niego przytuliłam.
-Dzięki,że jesteś…
-Chodz do mnie,pogadamy na spokojnie – powiedział Bill i wziął mnie na ręce
Przytuliłam się do niego bardzo mocno.Łzy zataczały się na moich policzkach i z zimna aż szczypały…Było mi tak żle,a z drugiej strony tak dobrze…
-Malutka nie płacz..on nie jest ciebie wart…on nie jest wart nikogo..
Doszliśmy do pięknego domu.W śniegu wyglądał jak chata mikołaja.Wszystko tak ślicznie błyszczało.
-Nikogo nie ma w domu,rodzice chyba poszli do dziadków.Napewno na noc nie wrócą…o patrz zostawili nawet kartkę
“wracamy za 3 dni,buziaki”‘
-Wam to dobrze..
Rozebrałam się i usiadłam przy zapalonym kominku.Bill przykrył mnie kocem i usiadł koło mnie.
Wszystko było w stylu staroświeckim.Meble stare,drewniane.z poręczy schodów zwisał mikołaj…
Wszędzie było coś co przypominało o świętach…
-Pięknie…-powiedziałam i oparłam głowę o Billa.
Piliśmy herbatę.Było bardzo ciho.Każdy o czymś myślał.Ale nie było niezręcznej ciszy.Byłam aka smutna…
-Mała..nie przejmuj się..naprawdę ja…przepraszam za niego.Napewno sobie myślisz,że jesteśmy takimi egoistami..
-On jest.Ty nie..
Spojrzałam mu w oczy.Nie były pomalowane,a jeszcze piękniejsze niż na okładkach gdzie miał mase makijażu.
Nagle otworzyły się drzwi wejściowe.Ktoś zdjął buty i kurtkę.
Wszedł do salonu i zamurowało go.
To był Tom.
-Wyjdz z tąd.- powiedział Bill do Toma.
Bill wstał i z całej siły uderzył Toma w twarz.Zaczęli się naprawdę mocno bić.Jeden drugiego kopał lub dawał w twarz.W pewej chwili Bill trzymał Toma mocno i powiedział
-Jesteś zwykłym dupkiem idioto,nie umiesz docenić kogoś uczuć?!
Dlaczego ranisz??!! Co chcesz tym udowodnić?Daj spokój!
Puścił go,a Tom spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i poszedł na górę.
Billowi leciała krew z wargi.
-Gdzie jest lazienka?-spytałam
-Tam- pokazał na koniec korytwrza.
Pobiegłam szybko,znalazłam pare wacików zwilżyłam wodą.
Chłopak leżał na kanapie i wyrażnie płakał.
-Mocno boli..?spytałam i zaczęłam obmywać mu wargę.
-Nie…trochę..-powiedział
-Dlacz..
-Nic nie mów.wstał i pocałował mnie delikatnie w usta.
Wargi miał wilgotne i smakowały..cynamonem.
-Nie…-powiedziałam i oddaliłam się troche od niego.
-Nie teraz..
-Przepraszam-odpowiedział i trochę się zawstydził.
Zapadłą niezręczna cisza.
-Ja..ja już chyba pójdę..
-Nie ! to znaczy…zostań jeszcze…ja nie chcę z nim zostać sam na sam…a poza tym..zobacz jak ciemno…może zostaniesz na noc?
-Ale..rodzice…
-Zadzwonisz.-powiedział
-No..dobra.
Następną godzinę spędziliśmy w kuchni.Robiliśmy grzanki.
Z pokoju Toma dobiegała muzyka.Leciało “Lonely-Akona” ( jeśli chcecie się wczuć w nastruj właśmnie teraz włącznie sobie tą piosenkę)
Podeszłam do okna.Było bardzo ciemno.Bill poszedł do toalety.Otworzyłam drzwi balkonu.Arktyczny wiatr zawiał na moje rozgrzane policzki.
Wyszłam na balkon.Usiadłam na zaśnieżonym krześle,łączyłam kolana i brodę oparłam na nich warriatko..ile osób teraz chciałoby być na twoim miejscu…skorzystaj z tego..” odezwał się głos w mojej głowie.
Czułam się naprawdę żle.Było mi bardzo smutno.Bill właśnie się kąpał.Usłyszałam,że Tom zchodzi po schodach.
Podszedł do balkonu i wszedł na niego.
-Wiem,że zachowałem się jak dupek.Ale to nie tak jak myślisz.Napewno myślisz,że kręciłem na dwa fronty.Tak nie było.Ona specjalnie tak zrobiła.Zerwałem z nią pare dni temu,ona chce nas skłucić…
-Tom,nie chcę cię słuchać odejdz- powiedziałam łamiącym się głosem.
Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Nie chcę cię stracić…ja..naprawdę nic do niej nie czuję.
-Proszę daj mi spokój…-mówiłam co chwilę.
-Przyjdz dzis jakos o 2 do mojego pokoju to porozmawiamy,Bill zaraz wyjdzie i oberwie mi się.Ligia..ja naprawdę …
Zgasła woda w łazience.
-Przydz-rzucił przez ramię i wbiegł po schodach.
W pewnej chwili zapaliło się światełko w mojej głowie.
Nie wiedziałam co dokładnie robię.Złapałam jakąś kartkę i napisałam na niej “Przepraszam,ja tak nie mogę”
Wyszłam.
***
Wróciłam do domu.Dziadek i wujkiem rozmawiali w kuchni po cichu.Przywitałam się z nimi i uciekłam do swojego pokoju.Szybko się umyłam i zasnełam.
***
Ligia ! Ligia wstawaj ! Widziałaś moją suszarke do włosów? -krzyczała mama..
-Nie.Daj mi spokój chcę spać.
-Obudz się,gdzieś musi napewno być !
-Mamo !
-Zapomniałaś?dziś o 13 masz fryzjerkę,przecierz dziś jest koncert “Vitaalle muad”
-Która godzina?
-12.
-Mamo!
Szybko wstałam i pobiegłam do łazienki.Wziełam szybki prysznic,związałam włosy w kitkę i włożyłam na to czapkę z daszkiem.
Koncert “itaalle muad” jest to koncert paru zespołów młodzieżowych,w tym mojego.Jest to koncert na rzecz najbiedniejdzych.
Mój zespol nie jest specjalnie znany,ale gramy raczej dla siebie i to jest fajne.
Jestem wokalistką i gitarzyską w jedym.Moja koleżankeSonia jest basistką,a Atina perkusitką.Przyjjechały tu specjalnie bo,mamy nadzieję,że może ktoś nas odkryje..
***
Dzień minął bardzo szybko.Wizyta u kosmetyczki i fryzjerki przebiegła bardzo sprawnie.Zostałam wymalowana czarną kredką,miałąm zrobione kocie oczy,na to leciutko brązowy cień i błyszczyk.Z głosów miałam zrobioną siatkę z warkoczyków,bardzo ostrą.
Dziewczyny były pomalowane w kolorach ostrych,więcej ttapety.
Ubrałam czarną miniówę i różową bluzkę i paskami.
o godzinie 18 wyszłyśmy na scenę.
Miałam wielką tremę.
-Witamy serdecznie ! Przed wami “Emotional!” krzyknęłam przez mikrofon.
Widziałam wiele pięknych łez
Marzyłam o niejedej z niej
Lecz ciągle na dnie czułam wielką pustkę.
Serce kraja mi się wciąż,lecz ja myślę ciągle
o
o tym,że ty nie kochasz już mnie…
Wolałeś ją..a nie mnie
Mówiłeś ze coś czujesz
do mnie
Sam okłamywałes się..
Łza jedna za drugą leciały mi..
O szlaną taflę lodu odbijały się.
Nie mogłes pokochać mnie…
To puste słowa dawały nadzieje
Po co mówiłeś i przysięgałes?
To tak boli…
Ja kochałam i wierzyłam
Mówiłam i czułam
Zaufałam i złamałam
wszystkie swoje zasady
Ale ty…wolałes ją…
Wielkie oklaski.Żaden poprzedni zespol nie miał tylu oklasków.
Wszystscy się cieszyli i krzyczeli.
Nikt nie dostrzegł łzy spływającej po moim policzku
I głębokiego sensu tych słów.
Nagle na scenę wyskoczył zespół Tokio Hotel.
Tom i Bill patrzyli na mnie.Widać było,że są zdziwieni,że mnie widzą.
Po występach miała się odbyć impreza..
mAm nadzieję,że nie przynudzałąm..
