Część 6
***
Dziękuję wam wszystkim za bardzo miłe komentarze.Ogłaszam,że teraz nie będę was powiadamiać o notkach na blogu,ponieważ muszę długo czekać aby dodać komentarz.Pisze,że jeden komentarz na minutke..
Więc jeszcze raz ogłaszam,że jeśli chcecie być powiadamiani to albo podawajcie numer gg lub email.W tym komencie.Pozdrawima
***
Nawet nie obejrzałąm się za nimi.Nie chciałam poprostu rozpamiętywać.Chciałam zapomnieć,tak jakby tego dnia,paru dni nie było.
-Kochanie idziesz na imprezę?-Spytała Atina.
-Jasne…chodzmy ! -odkrzyknełam,bo w głosnikach krzyczał własnie Bill.
Po godzinie party rozkręciło się.Dużo osób było pijanych.Sama nie najlepiej się czułam po 4 piwach,kręciło mi się w głowie i co chwilę odlatywałam.Mam słabą głowę.Właśnie puścili wolny kawałek Pussycatdolls “stickwithyou”.
Usiadłam na krześle z nowo otworzoną puszką piwa i przyglądałam się wszystkim.
Sonia i Atina znalazły sobie jakiś chłopaków na imprezę i szalały z nimi.Atina puściła mi oczko,odpuściłam.
Gdy wstałam z krzesła i odwróciłam się wpadłam na Toma.Przez pare sekund tak trwaliśmy i patzreliśmy sobie w oczy.Uśmiechnełam się lekko i poszłam dalej.
W śrdoku piosenki do tańca zaprosił mnie jakiś chłopak,nie wiem kto to był,ale naprawdę ładny.Świetnie tańczył.W pewnym momencie z rękoma zjechał na moje pośladki,dla mnie to było za szybko.
-Sorry ja nie z takich-powiedziałam i położyłam się na kanapie.
Nawet nie widziałam,że jestem obserwowana.
W głowie strasznie mi szumiało,miałam wrażenie,że jestem w transie.
-Ligia ! Jak ty wyglądasz,co ci jest?brałaś coś?- podeszła do mnie zmartwiona Sonia i pocałowała mnie w policzek.
-Nie.Mam złamane serce,to wystarczy?-odpowiedziałam i odwróciłam głowę w drugą stronę.
Bardzo chciałam zapomnieć.Ale..nie da się odrzucić takiej chwili z życia i porpostu zapomnieć.
-Nie pij więcej,chodz na balkon może trochę otrzeżwiejesz,jest strasznie zimno.
-Ale..mi jest tutaj dobrze…-uśmiechnałam się pijanym uśmiechem.
Sonia pociągnęła mnie na balkon.Tam przetarła mi twarz śniegiem.
Odrazu lepiej.
-Ktoś ciągle na ciebie patrzy.-usłyszałam od jakiegoś chłopaka.
Sonia poszła.
-Kim jesteś i z kąd wiesz?
-Sam cię obseewuję.Ładna jesteś.Ale chyba zraniona co?-odpowiedział z hytrym uśmieszkiem i odbął mnie.
-Ej ! Nie pozwalaj sobie! -krzyknęłam i próbowałam się wyrwać.Byłam zbyt słaba.Chłopak zaczął całować mnie po szyi,ja krzyczałam.Nie czułam dłoni.Tak mocno mi trzymał nadgarstki.
Leciało własnie K-maro “Historie de luv”.
Nagle drzwio balkonu suię otworzyły.Zobaczyłam jak przez mgłę czarne włosy.
-Zostaw ją idioto,bo zawołam ochronę i wywalą cię z tąd !-krzyknął
Chłopak mnie puścił,a ja ześlizgnęłąm się z bezsilności na podłogę.
-Bill…ja przepraszam
-Dlaczego poszłaś..i nic nie powiedziałaś…
-Chciałam zapomniec,ale nie da się…
-Nie zapominaj,nie da się bo ta historia nadal się toczy…!
Wszedł Tom.
-Bill zostaw nas nachwilę samych.
Bill spojrzał na mnie znacząco.Uśmiechnęłam się.
-Nie mówiłaś,że grasz w zespole…-powiedział Tom gdy drzwi balkonu zamknęły się za Billem.
-Zaczynamy dopiero…wogule nie jesteśmy dobre..
-No jak to nie !,świetny wokal..a tekst piosenki..kiedy go napisałaś?
-Wczoraj.
Znieruchomiał.
-Tak,jest o tobie.
Leciało własnie Sarah McLachlan “Angel”
Drzwi balkonu otworzyły się i wpadło chyba 220 dziewcxzyn krzycząc “Tom ! Tom!”
Oczywiście chciały autografu.Tom nawet nie zauważył jak wyszłam na parkiet.
-Zatańczysz?-usłyszałam głos za mną.
-Jasne.
Przytuliłam się dol Billa z całych sił.I zaczełam płakać.Tak z siebie.Wyżalałam mu się do ucha i wszystko zrobiło się łatwiejsze.
-Malutka nie płacz,jestem z tobą i zawsze będę.Wyjdzmy z tąd.
I tak znależliśmy się w toalecie.
Przytuliłam się do niego z całych sił.Piwo szumiało mi w głowie.
-Bill ja nie wiem co mam robić.Nic mi się nie udaje.Do tego zostaje w niemczech do 25 Stycznia bo mamy koncerty itp..w Polsce nie da się wybić,dlatego próbujemy tutaj.
-Mam pomysł.-powiedział Bill
-Mozecie przed kazdym naszym koncertem grać jedną piosenkę!
-Ale…nie wiem…da się tak?
-No jasne ! Tyle gwiazd tak promowało inne młode gwiazdy.
Wybuchłam śmiechem.
-Czyli uważasz się za wielką gwiazdę ?-spytałam
Bill wypioł pierść
-No jasne.
Śmiiliśmy się.
Ludzie dobijali się do toalety.Więc wyszliśmy.Poszukalismy Toma.
Stał na balkonie z jakąś dziewczyną,która bardzo widocznie podwalała się do niego.Miała wypięty biust,którką miniówe i była cała na różowo.Już nie wspomnę o tym makijażu.Tom własnie podawał jej swoj numer telefonu.
Spojrzałam na Billa a ten zrobił minę w stylu “nie przejmuj się,on taki jest”
-Myślisz,że on naprawdę jest taki pusty,czy tylko udaje?
-Nie wiem.Nie interesuje mnie to -odpowiedziałam.
W pewnym momencie poczułam wibracje mojego telefonu.
Na ekraniku wyświetlał się napis “Zastrzeżony”
Odebrałam.
