Część 25
pon ,23/11/2009Notka specjalnie dla wszystkich nowych osób,które dopiero zaczynają czytać moje opowiadania
***
Błąkałam się po zimnym Berlinie.Nie rozumiałam zachowania Toma,zranił mnie.Ale postanowiłam nie poruszać więcej tej sprawy..może poprostu nie pasujemy do siebie i tak już musiało być.
Nie był mnie wart jeśli słuchał opini innych ludzi.Nie kochał mnie też.Bo prawdziwa miłość jest ślepa.I nie zwraca uwagi na takie rzeczy.A skoro ze mną zerwał bo “przez to mieli mniej fanek” to widocznie on woli te “fanki” niż mnie.To już jego sprawa.Miałam nadzieję,że to wszystko przemyśli…
Ok. godz. 22;00 przy Fix Cafe spotkałam Billa,który wychodził z Sonią za rękę z kawiarni.Nie zobaczyli mnie,byli zbyt wpatrzeni w siebie..
Bill patrzył na Sonię jak na obrazek i przytulał ją czule…
Wtedy czułam,że właśnie tego mi w tym momencie potrzeba..
Weszłam do Fixa i zamówiłam dużą czekoladę..Na szczęscie w kieszeni miałam trochę Euro.Postanowiłam noc spędzić w Hotelu Fixa,nie exkluzywnym,takim zwykłym.
Piłam spokojnie “nektar bogów” i rozmyślałam nas swoim życiem.W pewnym momencie dosiadł się do mnie Jasiek i uśmiechnął się.
-Pamiętasz mnie? – spytał dobitnie.
-Jeszcze pytasz…-odwzajemniłam uśmiech.
-Co słychać?Jakaś taka niewyrażna jesteś..coś się stało?
Pomyślałam wtedy,że jeszcze czego..będę się zwierzać obcemy prawie chłopakowi..
-Nic takiego..muszę już iść..- odpowiedziałam i szybko ubierałam kurtkę.Jak na złość czekoladę rozlałam na siebie i Jaśka..
-Kurczę ! Przepraszam cię bardzo..nie chciałam..
-Nic się nie stało..
-Chodz,zapiore ci bluzę..- powiedziałam i zapiełam kurtkę.
-Ale nie musisz..dam sobie rade,spieszyłaś się.
Spojrzałam na niego ostro i pociągnęłam w stronę recepcji.
Wynajęłam pokój na jedną noc.Korytarz,którym szliśmy był ciasny,ale bardzo ładnie udekorowany.W kolorze wiśniowym,moim ulubionym…
Znaleźliśmy pokój numer. 25.Otworzyłam drzwi i rozglądnełam się.Pokój nie był duży,ale także nie był mały.
Z prawej strony stało łóżko,blisko balkonu.Z lewej komoda,telewizor i kanapa.
Dywan w koloru pomarańczy,a ściany różowo-żółte.Nie wyglądało tak żle..
-Zdejmuj bluzę-powiedziałam i zaśmialiśmy się,bo znacząco to zabrzmiało.
Włożyłam ją do pralki,która stała w małej łazience.
Usiadłam na przeciwko Jaśka w siedzie “tureckim”.
-No to opowiadaj,co tam w szkole?- powiedziałam.
-Bez ciebie nuda..nie ma na kogo patrzeć.-szepnął i spłonął rumieńcem.
-Daj spokój..a jak tam pani Mayer?Nadal taka ostra?Coś mówiła na mój temat?-spytałam
-Hmm..na twój temat mówi chyba teraz każdy w szkole..szczególnie pani Mayer.Ciągle się skarży,że przynosisz złą reputację itp..
Zaśmiałam się nerwowo,nie nawidziłam plotek..
-Wiesz wtedy w kiblu…to nie było celowe..przepraszam..-spojrzał na mnie.
-Nie ważne-odpowiedziałam automatycznie.
Rozmawialiśmy prawie dwie godziny,bluza się wysuszyła.
-Wiesz..ja muszę już iść…dzieki bardzo za rozmowę..-powiedział Jasiek i pocałował mnie w policzek.Czulam jak przez chwile przytrzymuje całusa.Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnąłem się.
Na koniec zapisal sobie mój numer komórki.
-Chyba prędko się nie zobaczymy..-szepnął.
Wykąpałam się i włączyłam telewizor.Jakiś mężczyzna rozmawiał przez telefon i wtedy przypomniał mi się mój…
“Nie odebranych połączeń 52″
“Wiadomości 15″
Połowa od Soni,Billa i Atiny w stylu “Gdzie jesteś”
“Wracaj”,”Boję się”,”Nie rób nic głupiego”.Dwie od Toma.
“Odezwij się..nie rób nic pod wpływem emocji”
“Kocham Cię…proszę wróć!”
Napisałam tylko do Billa.
Powiedz im,że nic mi nie jest.Proszę przyjdz do mnie,muszę z kimś pogadać…jestem w Fixie pokój numer 25.Weż moje ubrania co sa w walizce,te na obóz.Nie mow nikomu o tym-Lig.”
Zjawił się po 20 minutach.
-Ligia co ty wyprawiasz ! Tak cholernie się o ciebie baliś..- nie dokończył bo rzuciłam się na niego z płaczem i przytuliłam go mocno..
Dzień wycieczki.
Przez te dwa dni nie odzywałam się do nikogo,z nikim się nie spotykałam.Dzwonili,prosili o kontakt.Odpisałam tylko na smsa od Atiny,że jest Ok.
Taxówką dojechałam na miejsce.
Jak zwykle-spóżniłam się.Dziewczyny gdy tylko mnie zobaczyły,wyskoczyły z autokaru i mocno się do mnie przytuliły.Słyszałam tylko “wariacie!” “Tak bardzo się bałyśmy” “Kochamy cię!” itp..
Spakowali moje bagaże.Usiadłam przy końcu,sama.
Bill siedział z Sonią,Atina przedemną sama,Gustav z Georgiem,od razu podrywali jakieś zagorzałe fanki.Tom siedział na przeciwko mnie,dwa siedzenia do tyłu.Spoglądał na mnie smutny..
Jakaś dziewczyna,która siedziała za nim ciągle coś do niego mówiła,zagadywała..Nie ona jedna.Na koncu autokaru ciągle laski wrzeszczały coś do nich,były szczęśliwe,że Tom siedzi sam-nie ze mną.A smutne,bo Bill był zajęty..
Nagle autobus znowu stanął i do autokaru weszli dwaj blondyni…
